Otóż w powieści tej — rzecz ciekawa — nie pada żaden trup, a właści­wie pada jeden, całkiem przypadkowy. Natomiast głównym motywem jest okradzenie, a raczej wła­manie, dokonane po obezwładnieniu strażnika, do dwóch magazynów tekstylnych, w Bielsku i w Łodzi, przy czym złoczyńcy, kierowani przez tajemniczą „Królewnę”, rabują jedynie materiały typowe, to znaczy takie, jakie zjawiają się w skle­pach, po czym perfidna banda sprzedaje je pocięte na kupony ubraniowe poszczególnym nahywcom, niczym w sklepie detalicznym. Oczywiście, można dopatrywać się w tym nis­kiego poziomu inwencji autorskiej, co zapewne nie byłoby od rzeczy. Nie należy jednak lekcewa­żyć wpływu autentycznych realiów życiowych i materialnych, które skierowały uwagę autorów powieści kryminalnych w stronę spraw, które z in­nej perspektywy wydawać się mogą aż nazbyt błahe, i w stronę bohaterów, których trafniej niż zbrodniarzami byłoby nazwać malwersantami.

Zadołowane kłącza trzeba codziennie podlewać. Do pędzenia najlepiej brać je dopiero wówczas, gdy przez tydzień były wystawione na działanie mrozu, a więc zwykle w końcu listopada. Tak przemrożone kłącza wyjmujemy z piasku, skracamy im korzenie do długości około 10 cm i sadzimy do skrzynek lub glinianych misek, napełnionych torfem, mchem lub piaskiem. Umieszczamy je co 3 cm tak, aby pączki wystawały nad podłoże.
Naczynia z roślinami ustawiamy w miejscu o temperaturze około 20° i przykrywamy tekturowym pudełkjem, gdyż przez pewien czas wymagają zacienienia. Konwalie codziennie podlewamy i zraszamy. Gdy osiągną wysokość 10 cm, zdejmujemy nakrycia i umieszczamy naczynie w widnym miejscu. Tak pielęgnowane rośliny powinny zakwitnąć po 4-5 tygodniach od chwili przeniesienia do mieszkania.

Wielu z nas hoduje rozmaite zwierzęta. Od wielu lat są one naszymi najlepszymi przyjaciółmi i jako takim poświęcamy im naprawdę dużo uwagi – staramy się, by niczego im nie brakowało, a całe ich pożywienie oraz zabawki były dobrane do nich i spełniały wszystkie ich wymagania. Decydując się na kupno czy przygarnięcie psiaka czy kota musimy koniecznie dowiedzieć się, jakie karmy oraz jakie artykuły dla zwierząt będą dla nich najlepsze. To samo zresztą dotyczy innych zwierząt, a tych trzymamy w domach coraz więcej gatunków. Mało kogo dziwi już obecność takich zwierzaków, jak węże, jaszczurki, żaby czy inne, nieraz bardzo egzotyczne, przez niektórych uważane nawet za obrzydliwe. O gustach jednak, jak wiadomo, się nie dyskutuje. Tym bardziej, że, zdaniem wielu, pająk czy żółw mogą być równie dobrymi przyjaciółmi, co pies czy kot. Wszystkie pupile jednak wymagają od nas codziennej opieki i zwracania uwagi na to, by niczego im nie zabrakło – w przeciwnym wypadku mogą przecież zacząć chorować.

Najczęściej były to dozna­nia słuchowe — głównie stuki, trzaski i dudnienie, a także odgłosy kroków. Zasłona na oknie porusza­ła się, a obserwatorzy uznali, że wiatr nie był dość silny, by to sprawić, musiało to być zatem paranormalne. Stara marynarka wisząca za drzwia­mi, gdzie nikt jej przedtem nie zauważył, musia­ła się tam zmaterializować. Znaki robione ołów­kiem pojawiały się na ścianach, w czasie kiedy dom, do którego nikt inny nie miał wstępu, od­wiedzały kolejne grupy obserwatorów. Takie suche wyliczenie niektórych relacjonowanych jako znamienne zjawisk odbiera im wszelką efektowność i czyni je nieomal trywialnymi. I to jest rze­czywiście nierzadkie w takich sprawach: że pod­niecenie, jakie wywołują, bierze się nie z samych fizycznych zdarzeń jako takich, lecz z całego kon­tekstu, w jakim zachodzą, i ze sposobu, w jaki są interpretowane.

Wszystko to pod firmą Honorowego Sekretarza Rady do Badań Parapsychologicznych Uniwersytetu Londyńskiego; nazwisko sekretarza nie zostało na dokumencie wymienione, ale był nim nie kto inny, tylko sam Price.Ogłoszenie zwerbowało czterdziestu ośmiu obser­watorów, którzy mieli być „nieustraszeni”, aczkol­wiek biegłości w prowadzeniu tego rodzaju docho­dzeń od nich nie wymagano. Niemniej przeto wśród obserwatorów znalazło się i wielu ludzi in­teligentnych i z wyższym wykształceniem, któ­rych uczciwość nie ulega kwestii. Z wyjątkiem niewielkiej sceptycznej mniejszości donosili oni o      licznych zjawiskach takiego rodzaju jak zapo­wiadane w instrukcji.

Publikacje pana Harry Price’a na ten temat wywołały swego czasu niesamowite podniecenie i cała sprawa została poddana krytycz­nej ocenie trzech badaczy z Towarzystwa Badań Parapsychologicznych. Price wynajął ów pełen zakamarków stary dom i umieścił w „The Times” ogłoszenie wzywające chętnych do obserwacji. Na wstępie ochotnicy otrzymali dokument informujący szczegółowo o rze­komych wyczynach duchów iw ciągu czterdziestu lat i wyliczający długą listę rzeczy, na które należy dawać baczenie. Lista ta zawierała dźwięki dzwon­ków, ruchy przedmiotów, kroki, zjawy, kołatania i pukania, zapachy, światła, aporty (tzn. pojawia­jące się przedmioty), zniknięcia, wreszcie zmiany temperatury.

Taka procedura ma związek z tym, co mówiliśmy uprzednio o spo­strzeganiu: odpowiednie „zaprogramowanie” wy­twarza w każdym człowieku pewien specyficzny kontekst, który będzie go skłaniał do budowania sobie na bazie otrzymywanych informacji takiej, a nie innej konstrukcji. Można to objaśnić na przy­kładzie. Weźmy pewną liczbę prostych doznań: fa­lująca zasłona okienna, bazgroły ołówkiem na ścia­nie, stara marynarka wisząca za drzwiami. Cóż może być bardziej pospolitego? A przecież takie właśnie rzeczy uznane zostały za dowody „para­normalnych zjawisk w „najbardziej nawiedzonym domu w Anglii”.

Na ogół przez sugestię rozumie się wywieranie wpływu na inną osobę, tak aby ją doprowadzić do jakiejś idei, wia­ry lub działania. Dopóki termin ten tak właśnie się tłumaczy, dopóty jest oczywiste, że mogą być bar­dzo różne mechanizmy takiego oddziaływania. Naj­prostszym i najbardziej bezpośrednim jest sugestia hipnotyczna, kiedy jednostka staje się skrajnie po­datna na słoiwne instrukcje drugiej osoby. Podobny efekt można uzyskać przy pomocy pewnych nar­kotyków; pojawia się on także w stanach transu, do jakich doprowadzają się uczestnicy tańców ry­tualnych.Na przeciwległym krańcu skali znajdują się bar­dziej subtelne metody oddziaływania na człowieka, przez manipulowanie jego oczekiwaniami tak, aby wpłynąć na sposób, w jaki będzie on sobie tłuma­czył fakty zachodzące w otoczeniu.

Niezależnie jednak od tego można wykazać, że im większy odstęp czasu między obserwacją a relacją, tym bardziej dra­styczne będą odchylenia od rzeczywistego prze­biegu wypadków. Może należałoby w tym miejscu powiedzieć coś o      sugestii, jest to bowiem hasło pospolicie używane przy próbach wyjaśniania rzekomo nadprzyrodzo­nych wydarzeń. Kiedyś sami psychologowie bar­dzo lubili to słowo; dzisiaj rzadko kiedy można je znaleźć w podręcznikach tego przedmiotu, odkąd uznano, że określenie jakiegoś zjawiska jako rezul­tatu „sugestii” oznacza tylko nadanie mu nazwy, a nie lepsze jego zrozumienie. Nie ma żadnego da­jącego się wyodrębnić procesu psychologicznego, który by odpowiadał temu terminowi, obejmują­cemu wiele różnorodnych zjawisk.