//////

Najczęściej były to dozna­nia słuchowe — głównie stuki, trzaski i dudnienie, a także odgłosy kroków. Zasłona na oknie porusza­ła się, a obserwatorzy uznali, że wiatr nie był dość silny, by to sprawić, musiało to być zatem paranormalne. Stara marynarka wisząca za drzwia­mi, gdzie nikt jej przedtem nie zauważył, musia­ła się tam zmaterializować. Znaki robione ołów­kiem pojawiały się na ścianach, w czasie kiedy dom, do którego nikt inny nie miał wstępu, od­wiedzały kolejne grupy obserwatorów. Takie suche wyliczenie niektórych relacjonowanych jako znamienne zjawisk odbiera im wszelką efektowność i czyni je nieomal trywialnymi. I to jest rze­czywiście nierzadkie w takich sprawach: że pod­niecenie, jakie wywołują, bierze się nie z samych fizycznych zdarzeń jako takich, lecz z całego kon­tekstu, w jakim zachodzą, i ze sposobu, w jaki są interpretowane.

Wszystko to pod firmą Honorowego Sekretarza Rady do Badań Parapsychologicznych Uniwersytetu Londyńskiego; nazwisko sekretarza nie zostało na dokumencie wymienione, ale był nim nie kto inny, tylko sam Price.Ogłoszenie zwerbowało czterdziestu ośmiu obser­watorów, którzy mieli być „nieustraszeni”, aczkol­wiek biegłości w prowadzeniu tego rodzaju docho­dzeń od nich nie wymagano. Niemniej przeto wśród obserwatorów znalazło się i wielu ludzi in­teligentnych i z wyższym wykształceniem, któ­rych uczciwość nie ulega kwestii. Z wyjątkiem niewielkiej sceptycznej mniejszości donosili oni o      licznych zjawiskach takiego rodzaju jak zapo­wiadane w instrukcji.

Publikacje pana Harry Price’a na ten temat wywołały swego czasu niesamowite podniecenie i cała sprawa została poddana krytycz­nej ocenie trzech badaczy z Towarzystwa Badań Parapsychologicznych. Price wynajął ów pełen zakamarków stary dom i umieścił w „The Times” ogłoszenie wzywające chętnych do obserwacji. Na wstępie ochotnicy otrzymali dokument informujący szczegółowo o rze­komych wyczynach duchów iw ciągu czterdziestu lat i wyliczający długą listę rzeczy, na które należy dawać baczenie. Lista ta zawierała dźwięki dzwon­ków, ruchy przedmiotów, kroki, zjawy, kołatania i pukania, zapachy, światła, aporty (tzn. pojawia­jące się przedmioty), zniknięcia, wreszcie zmiany temperatury.

Taka procedura ma związek z tym, co mówiliśmy uprzednio o spo­strzeganiu: odpowiednie „zaprogramowanie” wy­twarza w każdym człowieku pewien specyficzny kontekst, który będzie go skłaniał do budowania sobie na bazie otrzymywanych informacji takiej, a nie innej konstrukcji. Można to objaśnić na przy­kładzie. Weźmy pewną liczbę prostych doznań: fa­lująca zasłona okienna, bazgroły ołówkiem na ścia­nie, stara marynarka wisząca za drzwiami. Cóż może być bardziej pospolitego? A przecież takie właśnie rzeczy uznane zostały za dowody „para­normalnych zjawisk w „najbardziej nawiedzonym domu w Anglii”.

Na ogół przez sugestię rozumie się wywieranie wpływu na inną osobę, tak aby ją doprowadzić do jakiejś idei, wia­ry lub działania. Dopóki termin ten tak właśnie się tłumaczy, dopóty jest oczywiste, że mogą być bar­dzo różne mechanizmy takiego oddziaływania. Naj­prostszym i najbardziej bezpośrednim jest sugestia hipnotyczna, kiedy jednostka staje się skrajnie po­datna na słoiwne instrukcje drugiej osoby. Podobny efekt można uzyskać przy pomocy pewnych nar­kotyków; pojawia się on także w stanach transu, do jakich doprowadzają się uczestnicy tańców ry­tualnych.Na przeciwległym krańcu skali znajdują się bar­dziej subtelne metody oddziaływania na człowieka, przez manipulowanie jego oczekiwaniami tak, aby wpłynąć na sposób, w jaki będzie on sobie tłuma­czył fakty zachodzące w otoczeniu.

Niezależnie jednak od tego można wykazać, że im większy odstęp czasu między obserwacją a relacją, tym bardziej dra­styczne będą odchylenia od rzeczywistego prze­biegu wypadków. Może należałoby w tym miejscu powiedzieć coś o      sugestii, jest to bowiem hasło pospolicie używane przy próbach wyjaśniania rzekomo nadprzyrodzo­nych wydarzeń. Kiedyś sami psychologowie bar­dzo lubili to słowo; dzisiaj rzadko kiedy można je znaleźć w podręcznikach tego przedmiotu, odkąd uznano, że określenie jakiegoś zjawiska jako rezul­tatu „sugestii” oznacza tylko nadanie mu nazwy, a nie lepsze jego zrozumienie. Nie ma żadnego da­jącego się wyodrębnić procesu psychologicznego, który by odpowiadał temu terminowi, obejmują­cemu wiele różnorodnych zjawisk.




Warto przeczytać
Słowa kluczowe
Drzewa Krzewy Kwiaty
Polecane
    TdE9SdT